Na szczęście jakoś doszło do tej wycieczki. Kosztowało to wiele wysiłków. Oto osoby z koła które zdecydowały się wyruszyć:
Opiekunami byli: Pani Samiec, Pan Stanny i Pani Pilch. Szliśmy wspólnie z 4TG. Zebraliśmy się na dworcu PKS. Szłam sobie z Ewelcią z tyłu. Zawsze mam tak, że na początku jestem z tyłu. Jak się rozruszam to się już fajnie idzie. Panowała fajna atmosfera. Pogodę mieliśmy wspaniałą! Odwiedziliśmy po drodze wiele sklepów;-) Pozbierałam trochę pieczątek. Założyłam sobie osobny zeszyt, żeby je zbierać. To świetne pamiątki! Od niedawna kupuje też pocztówki i z tyłu mam pieczątki. Chodzenie po górach sprawiam mi tak ogromną radość! To wspaniałe zajęcie! Tutaj czuje się wolność!
Powoli pokonujemy kolejne etapy trasy. Kiedy dochodzimy do rozdroża między szlakiem do schroniska na Szyndzielni a szlakiem na Klimczok rozdzielamy się. Ja idę z grupą wędrująca na Klimczok oczywiście! Zdobywamy szczęśliwi szczyt i idziemy do schroniska. Rozdają nam pokoje. Ja miałam pokój z Ewelcią! Wieczorem połaziliśmy trochę od pokoju do pokoju, ale w końcu zostaliśmy u Ismeny i Justyny. Ewelina poszła spać, biodro ją bolało. Ja chyba ze 2 raz wracałam tam i z powrotem. Nie umiałam sobie miejsca znaleźć. W końcu zostałam z większą grupą. Roman nam zasnął. Gadaliśmy i gadaliśmy. Końca nie było widać! Fajnie spędziliśmy ze sobą czas. Nie wiem która była godzina jak poszliśmy do swoich pokoi.
Śniadanie zjedliśmy wspólnie: ja, Ewelina, Dawid, Grześ i Roman. Ale mieliśmy apetyt! Pozbieraliśmy się i powoli zaczęliśmy wracać w stronę Wisły. Wiatr był spory a pogoda nie bardzo. Ewelinę biodro dalej bolało więc chłopacy nieśli jej plecak na zmianę. Idziemy teraz do Siodła p. Klimczokiem. Na miejscu Pani karze mnie, Justynie i Ismenie iść spytać w GOPR-ówce jak jest ze szlakiem którym wracamy, bo miały być jakieś ścinki drzew. Poszłam w końcu sama, bo dziewczyny zostały przy schronisku na Klimczoku na huśtawkach. Pan był bardzo miły. Powiedział, że możemy spokojnie tamtędy iść. Ismena namówiła mnie, żebym powiedziała Grześkowi, że ona się w nim zakochała. Powiedziałam i nie wiem czy dobrze. Jakoś po tej rozmowie się mi już tak raźno iść nie chciało. Szłam czasem sama. Dotarliśmy do Przełęczy Salmopolskiej. Na miejscu zjedliśmy coś ciepłego, odpoczęliśmy. Pogoda się troszkę popsuła. Było wesoło i gwarno. Bardzo żałuję, że nie wzięłam aparatu. Mieliśmy tak wspaniałą trasę! Tyle pięknych widoków! Niedługo przyjechał nasz autobus i wróciliśmy do Wisły. Wycieczka była piękna!
WNIOSKI:
Ta część Beskidu Śląskiego jest bardzo piękna! Muszę tutaj częściej bywać! Jesień w górach to piękny czas! Można powiedzieć, że byłam w odpowiednim czasie w odpowiednim miejscu!;-) Muszę częściej planować sobie wypady w góry! Tak niewiele trzeba, żeby przeżyć wspaniałą przygodę! Uświadamiam sobie, że góry to moje życie. Bez nich chyba bym zbzikowała! One mnie wyciszają i dodają siły na powrót do szarej rzeczywistości!